EURO 2016 – SPEŁNIENIE MARZEŃ

10.08.2016

Dokładnie miesiąc temu odbył się finał Mistrzostw Europy w piłce nożnej we Francji. Dla mnie były to wyjątkowe mistrzostwa, nie tylko ze względu na Naszą Reprezentację : ) ale także ze względu na spełnione marzenie…

Przed turniejem wraz ze znajomym postanowiliśmy, że polecimy do strefy kibica w Paryżu 25 czerwca, w dniu kiedy teoretycznie Polacy wyjdą z grupy z 2 miejsca. 21 czerwca Błaszczykowski strzela w 54 minucie w meczu z Ukrainą i Polska awansuje do 1/8 finału! Lecimy do Francji!
Docieramy do lotniska Beauvais i po raz pierwszy w życiu próbujemy złapać stopa do samego Paryża. Gadżety przygotowane, więc czekamy…

Paryż

Reakcje ludzi bardzo pozytywne, machają, uśmiechają się, pozdrawiają, aż w końcu po 7 minutach znajdujemy pierwszego jadącego do Paryża. Rozmowa niezbyt się klei, okazuje się, że kierowca nie za bardzo rozumie angielski. W ogóle po wizycie w Paryżu mam wrażenie, że Francuzi nie są zbyt chętni do rozmowy w innym języku, no chyba, że akurat miałem takiego pecha. Najpewniej rozmawiali wolontariusze przy strefie kibica, którzy zawsze służyli pomocą.
Zwiedzamy, zwiedzamy i jeszcze raz zwiedzamy, ale to tylko dodatek bo głównym celem jest sobotni mecz ze Szwajcarią. Wybija godzina 15:00 Paryż

Chyba nikomu nie muszę przypominać emocji i nerwów jakie towarzyszyły podczas meczu. 90 minut nie wystarczyło na wyłonienie zwycięzcy. Dodatkowe 30 minut również, dopiero ostatni rzut karny Grzegorza Krychowiaka decyduje o zwycięstwie Polski i awansie do Ćwierćfinału Euro 2016. Szał, radość i Wieża Eiffla podświetlona w narodowych barwach.
Wracamy z uśmiechem na twarzy do Polski, z nadzieją na kolejne sukcesy…

W poniedziałek rano dostaje wiadomość od znajomego, że UEFA wypuściła pulę biletów na mecz Polska – Portugalia i ma 1 bilet wolny! Początkowo próbował sprzedać bilet, ale nie znalazł kupca dlatego zapytał mnie czy chce jechać. Mecz miał odbyć się w czwartek dlatego decyzję musiałem podjąć do wieczora tego dnia. Warunek był jeden, 1800 km w jedną stronę samochodem do Marsylii. Naprawdę długo zastanawiałem się przed wyjazdem: 3600 km, samochód niesprawdzony, trasa nieznana itd. ale zaraz, przecież to było moje marzenie, jazda samochodem po Europie z noclegiem w samochodzie! Decyzja zapadła pod wieczór, jedziemy. Od rana przygotowania ruszyły pełną parą. Samochód został zawieziony do mechanika na przegląd, mapy pobrane na komórkę, powerbanki naładowane, ubezpieczenie kupione, kanistry napełnione, zakupy na podróż zrobione. Wszystko odbyło się tak szybko i to w ciągu jednego dnia, logistyka na „5+”. Nerwy niesamowite, ale w końcu w środę o 03:30 ruszyliśmy w drogę. Nawigacja wskazywała wówczas 23 godziny ciągłej drogi.
Autostrady w Niemczech niesamowite i przede wszystkim bezpłatne, przejechaliśmy bez żadnych problemów. Francja nie bez powodu nazywana „państwem rond”, w każdej mniejszej miejscowości zamiast tradycyjnych skrzyżowań, ronda. Zaczęło robić się nerwowo kiedy słońce zaczęło znikać za naszym horyzontem, a my przemieszczaliśmy się przez tak małe miejscowości, w których strach było nocować. W końcu zatrzymujemy się pod kościołem i tak mija nasz pierwszy nocleg w samochodzie. Zależało nam na czasie dlatego krótka drzemka i kontynuacja podróży. Do Marsylii dotarliśmy nad ranem, jaka wielka była nasza radość kiedy mogliśmy zobaczyć Lazurowe Wybrzeże. Niespodzianką był również fakt, iż w drodze na plażę, gdy wyjeżdżaliśmy z zakrętu zobaczyłem autobus Naszej Reprezentacji stojący pod hotelem. Nie wiedzieliśmy wcześniej gdzie piłkarze nocują dlatego bez zastanowienia zatrzymaliśmy się i zrobiliśmy zdjęcie. Wieczorem jeszcze, tuż przed meczem podjechaliśmy zobaczyć jak Nasi ruszają pod stadion.

bus

 

Stade Velodrome prezentował się wspaniale… Wynik każdy zna…

stade-velodrome

Tak zakończyła się przygoda orłów Nawałki podczas EURO 2016, a nas czekała jeszcze droga powrotna. Śmiesznie słuchało się o lądowaniu piłkarzy na Okęciu kiedy my jeszcze siedzieliśmy w samochodzie, a przed nami perspektywa 1000 km.
Włochy(Turyn->Mediolan)->Szwajcaria->Austria->Niemcy->Polska. To była nasza droga z powrotem. Nastroje niezbyt dopisywały, nawet nie było ochoty na robienie zdjęć. Nocleg wypadł w Szwajcarii, widoki we Włoszech zapierały dech w piersi. Podróż minęła spokojnie z paroma przygodami ale w ciszy, dopiero pod koniec wracały humory i nastroje.

Marzenie spełnione, decyzja podjęta naprawdę spontanicznie, można powiedzieć „spontan” życia, podróż życia. Nocleg na plaży w Marsylii, mecz na Stade Velodrome, jazda z ulubioną muzyką po tak wspaniałych i malowniczych trasach, to i wiele innych momentów zostanie w pamięci już na zawsze.

Spełniajcie swoje marzenia, nie bójcie się wyzwań, nigdy nie wiadomo kiedy pojawi się Wasza szansa. U mnie była to kwestia jednego dnia. Nigdy nie przypuszczałem, że tak szybko wrócę do państwa Trójkolorowych. Jeszcze pamiętam jak z uśmiechem po powrocie z Paryża mówiłem „Ciekawe, kiedy będę miał okazję znów pojawić się we Francji”. No cóż, za 2 dni byłem znów we Francji.

Zapraszam również na
Instagram: lekkijakchmurka
Snapchat: lekkijakchmurka